wtorek, 11 marca 2014

Witajcie! Ostatnio trochę zaniedbywałam swojego "blogaska" ( tak jakbym kiedykolwiek pisała tu regularnie ;), ale mam nadzieje ze po zdanej maturce uda mi się wygospodarować trochę czasu, żeby nad nim popracować.
    W dzisiejszym poście pragnę się podzielić z wami moimi spostrzeżeniami na temat jakości ubrań w ostatnich latach. W prasie często spotykam się ze stwierdzeniem, ze "w ostatnich latach znacznie poprawiła się jakość ubrań", niestety nie podzielam tej opinii. Porównując dzisiejsze produkty, czyli  ubrania z tzw. sieciówek z tymi które nosiłam jako dziecko, lub wyciągając z dna szafy stare sukienki mojej mamy widać wyraźną różnicę.  Dobrym przykładem są np. współczesne dżinsy. Wydaje mi się niemożliwe znaleźć parę spodni które by były równie grube jak te kiedyś, i tak samo wytrzymałe. Tak samo sytuacja przedstawia się z blaknącymi i  powyciąganymi koszulkami. I, niestety,  musimy za to płacić dość spore pieniądze, biorąc pod uwagę, że większość towarów pochodzi z Chin lub innych krajów azjatyckich, gdzie jak wiadomo, nieuczciwi pracodawcy wypłacają śmieszne pensje swoim pracownikom.
   Drugą sprawą którą chciałam poruszyć, jest przenoszenie produkcji na wschód, co powoduje obniżenie kosztów produkcji, jednocześnie  sprawia że produkcja w rodzimym kraju jest nieopłacalna. Coraz rzadziej można spotkać rzeczy "Made in Poland", a jeśli już są, to trudno dostępne, od lokalnych wytwórców. 
  Szkoda, że musimy wspierać gospodarkę innych krajów, zamiast  docenić to, co zostało zrobione starannie i z  poszanowaniem człowieka. Niestety często nie mamy szans poznać tego, co nasze.  Pozdrawiam.